czwartek, 26 sierpnia 2010

W kwestii klatki...

Nie martw się, że ja się martwię.
Dziś sądzę, że nie chodzi o fakt jej istnienia.
Ostatecznie wolność nie jest niczym innym jak dobrowolną zgodą na przebywanie w jakiejś tam niewoli. A wyzwalanie się ? Czyż nie jest przechodzeniem z jednej klatki do drugiej ? Po prostu dlatego, że między nimi nie ma już wolnej przestrzeni (a nawet gdyby była, to byłaby to przestrzeń ze wszelkich stron ograniczona ścianami klatek).

Nie chodzi więc o jej istnienie.
O to, że i czy jest, a ja w niej.
Tylko o relacje między nią a zapudłowanym.
Jeśli chodzi o moją obecną sytuację, uprzejmie donoszę, że mam się nieźle, zwłaszcza od czasu jak utrzymuje pręty klatki, ściany, sufity, granice, bariery i klapy oddalone ode mnie na wyciągnięcie ręki.
Napór zewnętrzny zapewne nie ustał ani nie zmniejszył się- nie ma złudzeń. Ale widzę ją i siebie w niej. I odpowiadam oporem idącym w przeciwnym kierunku. Takie mam więc wrażenie, jakbyśmy się wzajemnie o siebie opierały (nie używam słowa "napór", które zbyt blisko ociera się o istotę przemocy).
A kiedy przyjdzie wiosna, odmaluję pręty (może na biało ?), wymiotę z kątów, a wzdłuż krawędzi zasieję koperek i rzodkiewkę, a może też rezedę i maciejkę. To dobry zestaw0 dla zdrowia i urody tego świata. Zwłaszcza ku wieczorowi... Na szczęście klatka ma okna i drzwi. A że czasem gubię klamki...

piątek, 6 sierpnia 2010

Pakowanie?

Miłość boli.
Im więcej miłości,
tym bardziej.
Niekoniecznie odwrotnie.




~~~~~~~~~~~~~~
Out.

Obozowo.

7-16.08 Pająk k. Częstochowy
16-24.08 Kraków Zlot ZHP.

środa, 4 sierpnia 2010

Rzeczy nie zawsze są takie, na jakie wyglądają.

Przykład?

opowieść z Rogera Collins'a:

`Nad brzegiem Sekwany siedział ślepiec z kartką u szyi, na której było napisane "Jestem ślepy od urodzenia". Niewiele osób przechodzących obok wrzucało mu grosik do kapelusza. Któregoś dnia jeden z paryskich artystów zawiesił mu na szyi inną kartkę, z napisem: " Przyjdzie wiosna, a ja jej nie zobaczę". Po całym dniu kapelusz ślepca był pełen.`

Mało?

Musi starczyć, przykro mi.
Nie będę się rozckliwiać się nad tym jak bardzo ludzie patrząc na siebie wzajemnie są w błędzie.
Tym bardziej o tym jak bardzo są w błędzie spoglądając na mnie.



~~~~~~

"Niebo- to, czego nie dosięgam
Już Jabłko na Jabłoni-
Gdy Gałąź dłuższa niż Nadzieja-
Jest `Niebem` dla mej Dłoni!"

Emily Dickinson.
Ulubiona ma autorka.

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Fruwać

Lubię słowo "fruwać"
jest lekkie dźwięczne i pełne
nadziei przekonuje mnie że kiedyś
oderwę się od ziemi i pofrunę
w krainę która jest bardziej niż
obecna bardziej niż prawdziwa w której
latawce rządzą światem a wszystkim
niedowiarkom zrzucają tylko kawałki
swoich papierowych ogonów.




~~

Dziś jakby lepiej. Wczoraj właściwie.
Bo dziś niby dobrze, ale niedobrze znów.

ZJW?

O ciup.

niedziela, 1 sierpnia 2010

Rozszalała się burza.


Dzisiejszej nocy komary oszalały na punkcie mojej krwi.
Chciałem umrzeć, a nie udało się nawet zasnąć.
Moja krew oszalała na twoim punkcie.
Czy bezsenność też można swolimować w sztukę?
Wstałem i nie wiem, co mógłbym zrobić.
Chyba tylko herbatę.
Jutro czeka mnie ryzykowna przygoda,
Będę musiał uciekać, powinienem odpocząć.
Mój wzrok błąka się po stole
i zatrzymuje się bezradnie
w niepewnym porcie twojej twarzy.
Chcę cię całować, chcę jeść twoje włosy,
chcę mieszkać w twych nozdrzach,
Ten list jest listem gończym, chcę cię mieć żywą,
lub wcale (...).


Jacek Podsiadło "List do Pani Malibu"